Blog poświęcony ciekawostkom o naturze popkulturowej, tudzież polityczno-społecznej.
Blog > Komentarze do wpisu

Kalifornijskie piękności

Za oknem ponownie upalne słońce, a na boisku zwycięska Holandia. Czas najwyższy, by zanurzyć się w tej kompletnie odrealnionej wakacyjnej atmosferze i choć na chwilę oderwać się od trosk dnia codziennego, co też niniejszym czynię.

Dziś motywem przewodnim, jak w tytule, Kalifornia. Ten inspirujący motyw przewija się w niezliczonej ilości piosenek... Nie wierzycie? Zapraszam na strony Matki Wikipedii: tutaj możecie znaleźć wszystko na ten temat.

Kalifornia jest ponoć najbogatszym ze stanów USA, z bardzo zróżnicowanym etnicznie społeczeństwem: tylko niecałe 60% obywateli jest rasy białej, wliczając w to Latynosów. Gdyby zechciała odłączyć się od Stanów,  jej gospodarka byłaby  porównywalna z włoską, do tego może się pochwalić najniżej położonym terenem na półkuli zachodniej, słynną Doliną Śmierci. Nie jest to jedyna znana dolina z tego regionu, bowiem to również tutaj znajduje się napawająca Amerykanów dumą Dolina Krzemowa. Jednak to, co naprawdę stanowi o sławie Kalifornii, to oczywiście przemysł rozrywkowy: Hollywood w Los Angeles, a także inne znane miasto, San Fransisco.

Hollywood rozpoczęło swą produkcję w początkach lat dwudziestych ubiegłego wieku, co zabawne, stanowiło oazę dla nielegalnych producentów filmowych, którzy uciekli do odległej Kalifornii przed prawem. Otóż w latach 20 XX wieku niejaki Thomas A. Edison zarejestrował patenty na kilka kluczowych wynalazków związanych z produkcją filmów, w związku z czym pierwsi producenci musieli emigrować w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogliby bezprawnie, ale i bez konsekwencji owych urządzeń używać. Powstała wielka piątka producentów, z których większość do dziś stanowi potęgę na rynku: Fox (później 20th Century Fox), Loew’s Incorporated (później Metro-Goldwyn-Mayer), Paramount Pictures, RKO (Radio-Keith-Orpheum) i Warner Bros.. Działali zarówno jako producenci filmów, jak i dystrybutorzy i właściciele kin, co więcej, posiadali własne gwiazdy filmowe.

Inną nie do przecenienia zaletą ciepłej Kalifornii jest pogoda – wystarczy przymknąć oczy, a słysząc jej nazwę, od razu przed oczami stają przezroczyste wody i złote piaski. To zapewne stanowiło także o sile inspiracji, jaką daje twórcom od lat, a przykładem może być choćby ten doskonale znany Wam kawałek: Hotel California w wykonaniu The Eagles.

Zjawisko opiewania miejsc pięknych i niesamowitych ma przebogatą tradycję – wspomnę  fraszkę Na lipę Kochanowskiego – a jak widać po liście nazwisk artystów,  na których Kalifornia rzuciła swój czar, wiedzie ona w tym rankingu prym. Red Hot Chili Peppers, Led Zeppelin i The Beatles – to jeśli chodzi o legendy,  Nickleback, Pink czy Kelly Clarkson – w odniesieniu do tych nowszych.

I ten niedługi wstęp prowadzi nas do puenty dzisiejszej notki, jaką jest zaprezentowanie kolejnej pretendentki do miana Przeboju Lata 2010. Dziś, no jakże by inaczej, California Girls w uroczym duecie Katy Perry i Snoop Dogg’a. Dziewczyna jest z urodzenia Kalifornijką – a utwór zrywem patriotyczno-lokalnych uczuć po sukcesie Empire State Of Mind Alicii Keys i Jay-Z. W wywiadzie dla Rolling Stone wyraziła to dobitnie: „To naprawdę wspaniałe, że Empire State Of Mind stało się wielkim hitem i każdy śpiewa piosenkę o Nowym Jorku, ale co do cholery z Los Angeles?! Co z Kalifornią? Moja piosenka będzie o Kalifornii i do tego z perspektywy dziewczyny. Wzięliśmy trochę od Prince’a, lat 90, a także od stylu muzyki house.” Mamy więc odpowiedź na raperską odę do Nowego Jorku – słodko-cukierkowy przebój dziewczyny z gorącej Kalifornii.

środa, 07 lipca 2010, bouny

Polecane wpisy